| Nadal w Polsce panuje powszechne mniemanie, że rynek ubezpieczeń dobrowolnych przeznaczony jest tylko dla najbogatszych przedstawicieli naszego społeczeństwa. Wykupienie polisy na życie jest synonimem luksusu i wydatkiem, na który nie mogą sobie pozwolić ci, których stać jedynie na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Jednak ta utarta opinia przestaje mieć już swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Coraz częściej gorzej sytuowane osoby zdają sobie sprawę z konieczności zabezpieczania się na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń losowych, które w konsekwencji mogą doprowadzić je do ruiny życiowej i majątkowej. Jeżeli nie wezmą pod uwagę, że może ich dotknąć nieszczęście, mogą zostać skazani na ratowanie swoje sytuacji drogimi kredytami czy pożyczkami w systemie ratalnym, które pod względem obsługi są nawet droższe od kredytów.
Ubezpieczenie jest ochroną przed nieszczęśliwymi wypadkami, z którymi co bardziej zamożni nawet i bez takiego zabezpieczenia są wstanie samodzielnie sobie poradzić. Stąd też niżej sytuowani powinni je uwzględniać w swoim budżecie do kategorii priorytetowej.
Zawsze można usłyszeć kontr odpowiedź, że prawdopodobieństwo, że spotka nas nieszczęście jest jak wygranie miliona w Toto-Lotka, nie wolno jednak przy tym zapominać, że wygrane się zdarzają tak samo jak nieszczęścia spadają na ludzi.
Wysokość składki ubezpieczeniowej jest zawsze indywidualnie ustalana przez towarzystwo ubezpieczeniowej i zależy od prawdopodobieństwa wystąpienia szkody. Wiadomo, że ryzyko pożaru domu jest niższe od zalania naszego mieszkania przez sąsiada czy awarie hydrauliczną.
To, co łączy ubezpieczenie z oszczędzaniem na przyszłość to nie tylko możliwość zaistnienia niekorzystnego dla nas zbiegu okoliczności, który może negatywnie wpłynąć na nasze dotychczasowe życie, ale i wpływ na to miała cała przemiana gospodarcza początku lat 90’. Ludzie za czasów PRL-u nie oszczędzali, gdyż na rynku występował wysoki niedobór towarów oraz wysoka inflacja a także pieniądz z dnia na dzień tracił na swojej wartości. Podobnie sytuacja ma się z rynkiem ubezpieczeń prywatnych, który do początku lat 90’ nie istniał, był całkowicie zmonopolizowany przez państwo. Niestety początek transformacji przyniósł nagminne wykorzystywanie niewiedzy i naiwności naszych rodaków w zakresie ubezpieczeń ze strony ubezpieczających. Bankructwa towarzystw ubezpieczeniowych, straty oszczędności zatrzymały rozwój tego rynku. Dopiero wypracowanie zabezpieczeń bankowych, stworzenie klarownego i jasnego prawa ubezpieczeniowego oraz nadzór nad jego przestrzeganiem a zwłaszcza dopasowanie go do wymogów rynku Unii Europejskiej, dały impuls do rozwoju rynku ubezpieczeń w Polsce. |
|